Moja historia dawania
To był dość długi proces przemiany mojego myślenia, ale przede wszystkim przemiany mojego serca. Mając długi myślałam, że to nie jest czas na dawanie. Bo jak dawać skoro mi brakuje co miesiąc. Najpierw muszę oddać, a potem ewentualnie będę mogła przemyśleć, przemodlić temat dawania.
Bóg na pierwszym miejscu
Po jakimś czasie dotarło do mnie, że znów postawiłam siebie w miejscu Boga. To ja chciałam decydować o czasie kiedy zacznę Bogu oddawać SWOJE 10 procent. No właśnie, takie było moje myślenie: nie stać mnie jeszcze, nie mogę, nie poradzę sobie… Ja w centrum, czyli ja jestem Bogiem.
Szczególnie zatrzymałam się nad fragmentem z Księgi Malachiasza:
Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze.
Księga Malachiasza 3, 10
Dziesięcina
Co mnie poruszyło w tym fragmencie?
- „Przynieście całą dziesięcinę” – usłyszałam: nie kombinuj, nie myśl ile, czy tyle czy tyle, a może mniej, bo ciężki miesiąc się zapowiada. Słowa z Malachiasza ucięły w mojej głowie wszelkie kombinacje i dywagacje. Mam przynieść i dać całą dziesięcinę – no właśnie ważne było dla mnie samo podejście: mam oddać Panu 10 procent ze 100, które On mi daje, zaopatruje mnie. Dziesięcina to tylko 10 procent, 90 Bóg zostawia dla mnie, daje mi w zarząd, a ja jeszcze chciałam kombinować i coś urywać – zaczęłam więc oddawać Panu całe 10 procent.
- „aby był zapas w moim domu” – usłyszałam: dawaj dziesięcinę do Mojego domu czyli dawaj na cele Boże, na Królestwo Boże, niech tam będzie zapas, niech nigdy tam nie brakuje.
- „a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym” – usłyszałam: wystaw mnie na próbę. TAK, Pan mówi do mnie „wystaw mnie na próbę” (ponoć jest to jedyny fragment w Piśmie Świętym), zobacz czy nie chcę dla Ciebie wszystkiego co najlepsze, sama się przekonaj.
- „czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze” – usłyszałam:
Ja Ci chcę dać o wiele więcej niż możesz sobie wyobrazić, chcę abyś żyła w obfitości.

Wolność
Zaczęłam dawać i już nie dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że zaczęłam z serca ufać Bogu. Zaczęłam nie tylko wierzyć w Niego, ale wierzyć Mu. To była wielka łaska. Dając STAŁAM SIĘ WOLNA. Nadal miałam długi, które spłacałam, ale dawałam wierząc, że Bóg „zaspokoi wspaniale każdą moją potrzebę.”
Dawanie mnie uwolniło. Zrozumiałam, że tak naprawdę w dawaniu dziesięciny chodzi o zaufanie Bogu. Zeszłam z tronu, oddałam miejsce Bogu. Wszystko zaczęło się zmieniać, bo tak naprawdę dawanie dziesięciny to był początek wielkich zmian w moim życiu.
Obfitość
Nie ukrywam, że czasem znów wraca myśl „a może teraz dam mniej, bo jest wyjątkowo trudny czas…”. Wtedy jest to dla mnie sygnał, że mam dać więcej, czy to w dziesięcinie, czy jałmużnie. Proszę Boga, aby wskazał mi osoby czy wspólnoty, które wyjątkowo w tym momencie są w potrzebie.
Autor: Dorota Kmiecik
Zapraszamy na rekolekcje online „Finanse po Bożemu” na podstawie Kursu Crown organizowane w naszej Fundacji.
Udostępnij post



